Reklama
  • Środa, 19 października 2016 (13:05)

    7 Mages - dungeon crawler

Kilka lat temu największą bolączką pecetowców były marne, zrobione na odwal konwersje, które potrafiły położyć nawet najlepsze tytuły konsolowe. Choć takie sytuacje nadal się zdarzają (vide Arkham Knight), to dziś problem dotyczy głównie wyskakujących zza każdego rogu niedorobionych ekssmartfonówek.

Reklama

Chciałby dostać w swoje ręce gościa od konwersji: Cursian

Celowo pomijam fakt, że większość mobilek to z natury maleńkie popierdółki, przy których i tak nikt normalny nie zasiadłby w domu, gdyż w przypadku 7 Mages mówimy o tytule, który swoją złożonością spokojnie mógłby rywalizować z „dużymi” kolegami. Mógłby, gdyby nie karygodne lenistwo twórców.

Już pierwsze minuty zabawy sugerują, że nie będzie wesoło. Z ekranu gapią się na ciebie wielkie, gwałcące oczy ikoniska, a jeden z samouczków każe nawet pochylić postać poprzez przesunięcie paluchami po ekranie.

Gra bardzo niechętnie korzysta z wygody, jaką daje klawiatura, i niemal wszystkie czynności (za wyjątkiem ruchu oraz otwarcia mapy i ekwipunku) należy wykonywać za pośrednictwem myszy, niejednokrotnie klikając przy tym co najmniej o jeden, dwa razy za dużo.

Co więcej, po najechaniu kursorem na nieczytelne symbole zaklęć lub manewrów nie zobaczysz zwyczajowej notki z nazwą i krótkim opisem – musisz wykuć to wszystko na pamięć lub co chwilę konsultować się z niedostatecznie posortowanym dziennikiem-encyklopedią.

Kolejny problem to fatalna lokalizacja. Mam wrażenie, że ktoś wrzucił cały tekst do translatora, a następnie bezrefleksyjnie przekleił go do gry. Jak inaczej wytłumaczyć enigmatyczne stwierdzenie „oto klatka skrzynki” lub kaleki dialog w rodzaju „– Hej chłopie. Szukam mistrza XY! – Dotyczące tego, co?”.

Po godzinie podobnego bełkotu z ulgą przerzuciłem się na angielski, bo momentami nie miałem pojęcia, czego się ode mnie oczekuje. Niedoróbki bolą tym bardziej, że u swoich podstaw to całkiem solidny, rozbudowany dungeon crawler. „Skokową” eksplorację świata przerywają liczne zagadki i turowe walki.

Spore znaczenie ma możliwość swobodnego rozłączania liczącej maksymalnie siedem osób drużyny. Podgrupy poruszają się oddzielnie, dzięki czemu mogą m.in. flankować lub jednocześnie używać położonych w odległych miejscach dźwigni. Szkoda, że tak przyzwoitą grę spotkał równie ponury los.

Jeśli lubisz ten gatunek, to jesteś raczej dość spokojnym człowiekiem, ale użeranie się z uciążliwym interfejsem niemal na pewno sprawi, że odpuścisz sobie Siedmiu magów szybciej, niż poznasz ich pełen potencjał. Sam bym tak zrobił, gdybym mógł.

CDA

Zobacz również

  • Jak zyskać więcej czasu dla rodziny?

    Jeśli zajmujesz się domem, jednocześnie wychowując dzieci i pracując na cały etat, już teraz możemy przyznać ci medal za optymalne zarządzanie czasem oraz logistyką. Jeśli jednak masz uczucie, że w... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.