Reklama
  • Środa, 14 września 2016 (15:00)

    Abzû

Cztery lata temu Podróż autorstwa thatgamecompany rzuciła mnie na kolana i do dziś odkrywam kolejne sposoby, na jakie wpłynęła ona na moje życie osobiste i zawodowe. Abzû dyrektora artystycznego tamtego dzieła próbuje na nowo przywołać magię „grywalnego doświadczenia”. I w dwóch punktach na trzy trafia w dziesiątkę. 10 mil podmorskiej żeglugi przeżył: enki

Bez słowa wprowadzenia lądujemy w wielkim błękicie, pośród zagadkowych ruin, ławic wielobarwnych ryb i lasów wijących się wodorostów. Kontrolujemy tajemniczą postać, dowolnie obracając wokół niej kamerę i spokojnie eksplorując półotwarte lokacje. Rozgrywka jest niespieszna.

Reklama

Nie wymaga specjalnego zaangażowania od gracza, prędzej ma go nakłonić do kontemplacji piękna podwodnego świata. Aby otworzyć przejścia do dalszych etapów, należy co najwyżej przybyć w ich pobliże z odkopanym gdzieś wcześniej z ziemi robocikiem lub własnoręcznie przestawić dwa przełączniki.

Tu i tam poukrywane są znajdźki w postaci muszelek lub „źródeł” wystrzeliwujących do lokalnego ekosystemu kilka sztuk nowego gatunku jakiegoś podwodnego żyjątka. W każdej większej kawernie znajduje się również miejsce do medytacji, na którym można sobie przysiąść i spędzić kilka minut na obserwacji rybnych pląsów.

Da radę także „przypiąć” się do jakiegoś większego okazu i pozwiedzać okolicę w jego towarzystwie i jego tempem. Pomijając kilka momentów, w których robi się nieco mroczniej, a czasem nawet odrobinę niebezpiecznie – sielanka.

Pędzelkiem i smyczkiem

Matt Nava, trzeba mu to przyznać, wie, jak operować żywymi barwami i jak umiejętnie stylizować grafikę tak, aby jej „baśniowość” nie przesłoniła przejrzystości. Wraz ze swoim zespołem stworzył najmilszy oku podwodny świat, jaki widziałem.

Morskie życie nawiedza ekran w przeróżnych formach i ilościach, tło kilkakrotnie w ciągu gry zmienia kolorystykę, by nie znużyć, a animacje wycyzelowano na tip-top. Ze względu na mój silny związek emocjonalny z Podróżą nie zawyrokuję jednoznacznie, czy artysta przebił swoje wcześniejsze dokonanie na polu oprawy wideo, ale na pewno nie zasypiał gruszek w popiele.

Ponownie fantastycznie wypadł Austin Wintory. Jego zagrane przez orkiestrę smyczkowe nuty połączone z subtelnymi partiami harfy i żeńskiego chóru stanowią idealną oprawę dla podwodnej wyprawy w nieznane – zarówno spokojnych, jak i tych bardziej dynamicznych jej etapów.

Jego muzyki spokojnie można słuchać dla relaksu, ale nie wrośnie ona we mnie tak, jak wrósł soundtrack Podróży. Nie podniesie na duchu jak utwór „Apotheosis” i nie wzruszy jak „I Was Born For This”. Ale to nie wina partytury, tylko tego, co nie zagrało w scenariuszu.

Dno

W Abzû(*) jest on pusty. Rozgrywka trwa tutaj niecałe dwie godziny i jest to idealna długość jak na potencjał jej gameplayu. Innymi słowy – nie zdąża znużyć, pozwalając przeżyć zdrową dawkę „pięknych momentów”. Ale z drugiej strony nie pozostawia po sobie absolutnie nic.

Tajemniczy proces odbudowywania podwodnego świata, „przyjaźń” z rekinem, konfrontacja z trudnym do opisania złowrogim bytem – to tylko popychające akcję do przodu elementy skryptu. „Tematy”, których nie spaja wyższego poziomu narracja (na przykład wyprawy na szczyt widniejącej w oddali góry).

Po ukończeniu gry wzruszyłem ramionami i zacząłem się zastanawiać, co też sprawiło, że ekipa Giant Squid musiała pracować nad nią prawie cztery lata. Jest to bez wątpienia piękna rzecz, wciąż dosyć unikatowa na rynku i doskonała, by pokazać nielicznym niedowiarkom, że ekhem... gry to sztuka. Lub sprawić radość pociechom choćby w ramach edukacji (wszystkie stworzenia są prawdziwe i podpisane). Ale są lepsze.

|CDA|

(*) W mitologii sumeryjskiej Abzu to podziemny wszechocean słodkiej wody. Siedziba Enkiego, który pluskał się w jego wodach jeszcze przed stworzeniem człowieka. Tak się złożyło...

Patrz i ucz się

Zobacz również

  • Obecna generacja PlayStation sprzedaje się najszybciej w historii(*), ale to, że toczoną od dekad międzyplatformową wojnę zaczynają wygrywać pecety, potwierdził już nawet Andrew House, szef Sony... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.