Reklama
  • Środa, 19 października 2016 (13:05)

    Assetto Corsa - wyścigi

To naturalnie nie było nasze pierwsze rendez-vous. Z Assetto Corsą spotykałem się wszak wcześniej na PC i choć nie polubiliśmy się wtedy, to życzliwie spoglądałem w kierunku nowszej wersji konsolowej. Może tym razem uda się jej zrobić lepsze wrażenie?

Ano nie. Wystarczy zerknąć sprytnie na dół strony i zestawić widniejącą tam dumnie ocenę z oryginalnym 6+ za wersję pecetową, by pojąć, że coś tu wciąż jest bardzo nie tak, jak powinno. Zanim jednak wyłożę, w czym rzecz, przypomnę, że wtedy Assetto Corsa podpadła mi tym, że była alfą, która robiła za wersję premierową i stanowiła nie tyle wyrażone w pełni doznanie wyścigowe, ile symulacyjny fundament pod znakomitą grę.

Reklama

Dwa lata dalszych prac nad nią kazały wierzyć jednak, że twórcy z włoskiego Kunos Simulazioni nieco bliżsi są gatunkowemu ideałowi i że zgodnie z pierwotnymi zapowiedziami Assetto Corsa jest wreszcie w stanie faktycznie konkurować z konsolowymi gigantami pokroju Gran Turismo, Forzy Motorsport czy choćby Project CARS.

Od Fiata do F1

Pierwsze wrażenie po zainstalowaniu było pozytywne – to w końcu faktycznie kompletna gra. Funkcjonalne menu, sterowanie wreszcie wyskalowane również pod pady (nie każdy ma Fanateca), znacznie większy garaż z m.in. Ferrari, Lambo, McLarenami i Pagani, ale także Mercami, BMW i paroma pomniejszymi markami. Krótka przebieżka po dostępnych opcjach jednak zdradziła brzydką prawdę – w znaczących kwestiach zmieniło się niewiele.

Assetto Corsa tym samym to wciąż gra dla hermetycznej grupy pasjonatów, którzy sami zwykli stawiać sobie wyzwania i którym nie przeszkadza to, że w ich grze nie ma nic prócz torów i samochodów. Zwłaszcza że zarówno jedne, jak i drugie odblokowane są – wszystkie prócz tych z DLC! – od samego początku, co pozbawia rozgrywkę motywacji w postaci gromadzonych aut i zaproszeń na kolejne tory.

To oznacza, że istniejący w grze tryb kariery – od Abartha 500 EsseEsse po Formułę 1 – uprawia się dla własnej jeno satysfakcji. I zapewne byłbym w stanie przystać na ten układ, gdyby nie poważne problemy techniczne gry. Przykładowo AI w niej jest kompletnie nieludzka, co zwykle wcale nie jest zabawne.

Nie jest też wcale, jak na „Your Racing Simulator”, jakoś obłędnie symulacyjna. Testowo porozbijałem się nieco LaFerrari na starej Monzie (wersja 1966) i wciąż byłem w stanie kiełznać tę fantastyczną hybrydę do prędkości nawet 300 km/h.

Samo wrażenie prędkości zresztą też leży i kwiczy – 260 km/h w BMW E92, które w pierwszym Shifcie skręcało trzewia, tu przypomina spacer w parku. Wczuwce nie sprzyja wreszcie ciut archaiczna oprawa graficzna, w której tylko samochód i asfalt mają prawo być ładne, a całe tło może być bezdusznie sztuczne.

Z kolei animacja pląsu rąk na zbyt szybko obracającej się kierownicy to nowy standard nieporadności animatorów, który zresztą przekonał mnie ostatecznie do jeżdżenia zza szyby, a nie zza kółka.

Gdzie ten horyzont

Naturalnie rdzeń gry – tak jak w wersji PC – jest zdrowy i dzięki niezłemu modelowi fizyki jeździ się nie najgorzej. Korzystając z darmowego weekendu, jednak odpaliłem Forzę Motorsport 6 (niezła kontra, Microsoft!) i naprawdę trudno mi było – po tamtej superpłynności 60 klatek na sekundę i wciąż bezkonkurencyjnej, mimo upływu roku, oprawie audio i wideo – wrócić do amatorskiej w porównaniu Assetto Corsy.

W tej sytuacji nie chce, naprawdę nie chce mi się już poszukiwać jej domniemanej kultowości czy specjalizować się w niej. Zwłaszcza że na każdej platformie jest przynajmniej jedna gra lepsza od niej.

CDA

Szerszych horyzontów szuka: gem

W interesujący sposób Assetto Corsa podchodzi do trybu multiplayer, w którym limit graczy zależy od jakości łącza serwera, jak również – uwaga – liczby pól startowych na wybranym torze. W praktyce na PC gra łącznie kilka tysięcy ludzi (zwykle Ferrari), na konsolach zaś serwery świecą pustkami.

Zobacz również

  • W codziennym pośpiechu trudno wygospodarować chwile tylko dla dziecka. Gdy w końcu nadejdą, warto spędzić je tak, by poczuło, że jest dla nas ważne, kochane, a jednocześnie mogło rozwinąć swoje... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.