Reklama
  • Środa, 19 października 2016 (13:05)

    Champions of Anteria - strategiczna

W pierwotnych założeniach Champions of Anteria miało być kolejną częścią serii Settlers, ale na ostatniej prostej Ubisoft zadecydowało o odcięciu się od Osadników i wypuszczeniu gry jako oddzielnego tworu. Chwała bogom, bo ma z nimi tyle wspólnego, co ja z mongolskim baletem.

Zamiast stawiać kolejne budyneczki i patrzeć, jak banda pomieszkujących w skromnych chatach oberwańców z czasem zamienia się w potężną nację, będziesz dzielił uwagę pomiędzy dwa aspekty: uproszczoną gospodarkę na mapie strategicznej i „taktyczną” (cudzysłów jak najbardziej zasłużony) siepaninę podczas misji bohaterskich.

Reklama

Pomysł, choć nie nowy, byłby może całkiem znośny, gdyby wykonanie nie zalatywało pośpieszną, kleconą po nocach chałturą ze śladowym budżetem.

Strategia dla matołków

Mapę strategiczną podzielono na kilkanaście dzielnic, o które rywalizują ze sobą zwaśnione frakcje. W każdej turze możesz podbić jeden obszar lub obronić własny przed atakiem odgryzających się przeciwników.

Ilość posiadanych ziem przekłada się na szybkość, z jaką gromadzisz uznanie i złoto, a te są niezbędne do rozwijania zaplecza gospodarczego. Brzmi dumnie, ale sprowadza się do wykupowania technologii z nieprzesadnie rozbudowanego drzewka, a następnie wykorzystywania ich w służącej za bazę wypadową stolicy.

Wszystkie tartaki, kopalnie, warsztaty kowalskie i tym podobne przybytki można wznosić tylko na wyznaczonych działkach o ściśle ustalonej pojemności. Nie musisz się przejmować wytyczaniem dróg, bo mieszkańcy to jedynie statyści, a cały „urobek” magicznie materializuje się w skarbcu.

Powinieneś pamiętać jedynie o tym, by pokrewne struktury, na przykład farmę i piekarnię, stawiać obok siebie, dzięki czemu zmaksymalizujesz zyski. System jest wyjątkowo prostacki i momentami bliżej mu do smartfonowego gniota niż prawdziwej strategii.

Taktyka dla jełopów

Wspomniane podboje każdorazowo wiążą się z koniecznością wizyty na maleńkich mapkach taktycznych, gdzie dowodząc maksymalnie trójką spośród pięciu bohaterów, stawiasz czoła falom wrażych półmózgów.

Zarówno jedni, jak i drudzy zostali przyporządkowani do jednego z pięciu żywiołów, które oddziałują na siebie na zasadzie „woda niszczy ogień, ale dostaje wciry od pioruna, a ten z kolei ulega naturze”.

W teorii miało to uatrakcyjnić starcia i wprowadzić do nich element taktyczny, ale sprowadza się do bezmyślnego naparzania najbardziej zabójczymi dla danego typu przeciwników atakami.

Kabaretowy wymiar walk uwypukla AI mobów – niemal zawsze fiksują się na jednym z herosów, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by użyć go w roli przynęty i biegać w kółko, jednocześnie eliminując cyfrowych kretynów resztą ekipy.

Starcia mogą stanowić problem tylko dlatego, że jedynym sensownym sposobem zregenerowania sił twoich poddanych są mikstury zdrowia, które mają parszywy zwyczaj kończyć się w najmniej odpowiednim momencie. Chwalebny wyjątek stanowią bossowie, ale nawet oni są groźni głównie z powodu niebotycznie długich pasków zdrowia. Obrazu nędzy i rozpaczy dopełnia bezczelny recycling.

Jestem jeszcze w stanie wybaczyć to, że raz po raz musiałem bronić zagrożonych wież, oczyszczać obozy lub pilnować zasobów przed zakusami grabieżców.

Zwątpiłem dopiero wtedy, gdy tocząc wojnę z plemieniem pustynnych nomadów dwa razy z rzędu, uwalniałem dokładnie tego samego szpiega z dokładnie tego samego miejsca, strzeżonego przez dokładnie te same monstra. Przez chwilę łudziłem się myślą, że trafił mi się po prostu jakiś wredny bug, ale podobna sytuacja powtórzyła się jeszcze kilkakrotnie.

Champions of Anteria to wyjątkowo nieszczęsny twór. Warstwa strategiczna w zasadzie nie istnieje, a „heroiczne” wypady w bój przypominają niekończącą się rolplejową misję ze StarCrafta.

O ile tam wszelkie głupotki i niedoróbki można było jeszcze wybaczyć, bo te fragmenty stanowiły jedynie niewielki, urozmaicający solidną całość dodatek, o tyle tutaj uczyniono z tego ledwie strawne danie główne.

CDA

Ni psa, ni wydrę ogrywał: Cursian

Zobacz również

  • Więcej czasu dla rodziny? To możliwe!

    Co jakiś czas obiecujesz sobie, że zaczniesz lepiej organizować swoje codzienne obowiązki, aby spędzać więcej wartościowego czasu z rodziną? Tym razem masz szansę na sukces! Skorzystaj z tych... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.