Reklama
  • Środa, 19 października 2016 (13:05)

    Dawn of War III - RTS

W ciemnościach stanę się światłem. W czasach zwątpienia podtrzymam wiarę. W bitewnym szale będę doskonalić rzemiosło. W zemście nie będę miał litości. W walce nie zaznam strachu. W obliczu śmierci nie okażę żalu.

Reklama

Zaczęło się od trailera, tak klimatycznego, że aż ciarki przechodzą po plecach. Później był filmik z rozgrywki, który też klimat miał – tak cukierkowy, że na twórców spadła fala krytyki. Przy okazji dostało się im także za animacje i uproszczony system osłon.

Ba, w którymś momencie doszło do tego, że zamiast gry łączącej najlepsze cechy DoW I i II „trójka” zaczęła być postrzegana jako gwóźdź do trumny Relica. A potem przyszedł Games­com oraz godzinne sam na sam z betą.

Wielkie i widowiskowe

Oczywiście pojedyncza misja po stronie Krwawych Kruków z Gabrielem Angelosem na czele to trochę za mało, by mieć pewność, że uda się pogodzić ze sobą sprzeczne niekiedy oczekiwania fanów „jedynki” i „dwójki”.

Z punktu widzenia tych drugich – a w każdym razie przynajmniej jednego z nich – jest jednak dobrze. Oczywiście o ile nie masz nic przeciwko zmianom.

Najważniejsza staje się bowiem budowa i utrzymanie bazy, która zapewni stały dopływ rekrutów i maszyn bojowych, bez których na dłuższą metę nie ma co liczyć na zwycięstwo. Fani RTS-ów, a zwłaszcza serii Company of Heroes, poczują się jednak jak w domu, bo zamiast wysyłać robotników po złoża minerałów, wystarczy przejąć i utrzymywać kontrolę nad punktami generującymi surowce (dwa rodzaje).

Dzięki nim można wystawiać armie, których liczebność dorównuje znanej z pierwszego Dawn of War. Ale jako dowodzący Krwawymi Krukami nie byłem ograniczony jedynie do zwykłej „produkcji”, mogłem też skorzystać z trzech kapsuł desantowych, których przygotowanie zajmuje wprawdzie więcej czasu, ale za to desant można przeprowadzić w dowolnym miejscu, ich samych używając przy tym jak pociski.

Jeszcze większe wrażenie robił Imperial Knight (czyli – dla heretyków – ogromny mech). Tej wielkości jednostki pojawiają się w tej serii po raz pierwszy i warto było na nie czekać! Dzięki dwóm obrotowym działkom, wyrzutni rakiet i pancerzowi jest niemalże niepokonany, a przy okazji świetnie pokazuje, że duży (w DoW II) Dreadnought to zaledwie jedna z mniejszych machin bojowych.

Muszę także wspomnieć o artylerii, która nie tylko pozwala na rażenie wrogów z dużej odległości, ale też przy okazji świetnie pokazuje, do czego zdolny jest silnik gry. Wybuchy są genialne!

Bardzo dobrze, ale...

Niestety, nie wszystkie moje wątpliwości zostały rozwiane. Do kolorowej grafiki i efektów przyzwyczaiłem się wprawdzie bardzo szybko. Na animacje też przestałem zwracać uwagę, bo ze względu na liczebność armii nie miałem czasu, by śledzić pojedyncze jednostki.

Nie da się jednak ukryć, że Gabriel Angelos mimo bardzo ciężkiego pancerza porusza się z gracją akrobatki, w jego kroku nie czuć już więc tej mocy co w „dwójce”. Ogólnie jednak oprawa (z genialną muzyką i odgłosami) jest tak epicka, że nawet jeśli tej animacji nie poprawią, i tak w „trójkę” grać będę.

Zresztą jeśli już coś twórcy mieliby faktycznie poprawiać, to wolałbym, by zajęli się systemem osłon. W obecnej wersji po mapie rozsiano okrągłe miejsca z polami siłowymi, które pasują tylko do eldarów. Wypowiedzi twórców sugerują, że tak będzie także w innych misjach, w ramach ułatwiania życia początkującym, ale chcę wierzyć, że to się zmieni.

Za Imperatora!

Popsuć można jeszcze także rozwój jednostek między misjami, którego nie pokazano, czy system dobierania bohaterów w multi, który ma przypominać ten z LoL-a. Do tego przeskakiwanie między stronami konfliktu w trakcie kampanii (o której w ramce) również nie musi być plusem.

Na razie jednak Dawn of War III wywarł na mnie pozytywne wrażenie – na tyle, że nadal znajduje się na górze mojej listy najbardziej wyczekiwanych tytułów.

Pocieszam się też faktem, że twórcy nie podali jeszcze dokładnej daty premiery, mają więc choćby i rok na doszlifowanie swojego dzieła. I niech im w tym Imperator dopomoże, inaczej fani zrobią im takie „­ŁAAAA!”, że się nie pozbierają!

CDA

Walczył za Imperatora: Allor

Zobacz również

  • Obecna generacja PlayStation sprzedaje się najszybciej w historii(*), ale to, że toczoną od dekad międzyplatformową wojnę zaczynają wygrywać pecety, potwierdził już nawet Andrew House, szef Sony... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.