Reklama
  • Środa, 19 października 2016 (13:05)

    Final Fantasy XV - akcja/RPG

„Final Fantasy XV – 30.09.2016”, głosiła opaska na rękę każdego gościa na Gamescomie, choć grę już wtedy oficjalnie przełożono na listopad. Co musiało się zdarzyć, by Square Enix w ostatniej chwili zrujnowało gigantyczną kampanię reklamową swojego flagowego tytułu? Odpowiedź brzmi: katastrofa.

Reklama

Final Fantasy Versus XIII, historię o pięknookim księciu broniącym swego magicznego królestwa przed zakusami zmechanizowanego imperium, zapowiedziano w maju 2006 roku.

Czytaj: w czasach, kiedy jeszcze nikt nie miał smartfona, era PS2 trwała w najlepsze, a indyki niemal nic nie znaczyły. Inaczej rzecz biorąc: dwadzieścia sześć Assassin’s Creedów temu. Od tego czasu gra dorobiła się rzecz jasna statusu japońskiego odpowiednika Duke Nukem Forever, została mianowana piętnastą pełnoprawną częścią serii, zmieniła częściowo koncept i w całości reżysera.

Square Enix musiało zorganizować kosztowne ogłoszenie daty premiery z hollywoodzkimi gwiazdami, Florence and the Machine i unikatowym modelem fajnalowego Audi R8, żeby ludzie uwierzyli, że 30 września 2016 to już naprawdę to.

Po czym opóźnili grę...

Mówiąc w połowie sierpnia ze wstydem o nowej, listopadowej dacie wydania „piętnastki”, reżyser Hajime Tabata (FF Type-0, FFVII: Crisis Core) powoływał się na szlachetne pobudki – chęć zamieszczenia na płycie gigantycznego, premierowego patcha, który sprawiłby wiele kłopotów osobom ze słabszym internetem.

Czy to cała prawda? Nie mam pojęcia, ale po ograniu wiem, że w obecnej formie krytycy i gracze zamordowaliby tę grę. Zapomnijcie o downgradzie Dzikiego Gonu, o Watch Dogsach, nawet o gearboksowym Alienie. Takiego pogorszenia grafiki względem zwiastunów jeszcze nie widzieliście.

Imponującego oświetlenia, odbić i cieni, którymi Square chwaliło się nawet w dwóch demach, praktycznie brak. Wszystko wygląda na płaskie, wyprane z kolorów. Są za to bolesne problemy z brakiem V-synca podczas walk, przez co obraz bardzo często wydaje się rozdarty wzdłuż poziomej linii.

Roślinność jest teraz tak brzydka i prymitywna, że bez ironii porównywałem ją do czasów PS2 (a czasem nawet Nintendo 64). Wrażenie obcowania z reliktem sprzed paru generacji pogłębia się przez dramatycznie niski poziom detalu otoczenia, zwłaszcza przy jeździe autem – silnik nie radzi sobie wtedy z wyświetlaniem tekstur wokół, przez co ziemia wygląda jak rozmyte błoto, a tekstury każą czasem z nostalgią wspomnieć czasy GTA: Vice City.

Oczywiście uwagę od okropieństw odciągają świetne modele postaci... ale wtedy zwracasz uwagę na ich fryzury, które przez brak antyaliasingu paskudnie kłują w oczy. Zresztą skoro o modelach postaci mowa – barman, do którego podbiegłem na samym początku pierwszego rozdziału celem rozpoczęcia questa, pojawił się metr ode mnie dopiero po kilku sekundach.

A nie wspomniałem jeszcze o ciągłych przycinkach, rozdzielczości zmniejszającej się nawet do 756p i spadkach do kilkunastu klatek na sekundę... Coś w czasie optymalizacji poszło bardzo nie tak.

...która zresztą nie powala

Co gorsza, dalej nie jestem przekonany do rozgrywki. Przejażdżki autem do kolejnych lokacji, gwóźdź programu w zwiastunach, są niemal zupełnie automatyczne, a przez obecną brzydotę krajobrazów męczą. Pusty otwarty świat w kwestii zadań pobocznych zdaje się hołdować najgorszym ubisoftowym tradycjom.

Walki z trzema druhami są zarazem zbyt proste i zbyt chaotyczne, a jako antyfan Type-0 przeraziłem się na widok paru znanych z tamtej gry dziwactw (ten system wyzwań podczas walk...).

Nadzieja w tym, że Square przywróci znane z wersji demo piękno świata, które odwracało uwagę od wad – szkoda, by dziesięcioletni trud poległ w ostatnich miesiącach.

CDA

„Co was tak sponiewierało, chłopcy?”, pyta: Cross

Zobacz również

  • Obecna generacja PlayStation sprzedaje się najszybciej w historii(*), ale to, że toczoną od dekad międzyplatformową wojnę zaczynają wygrywać pecety, potwierdził już nawet Andrew House, szef Sony... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.