Reklama
  • Środa, 19 października 2016 (13:05)

    Quadrilateral Cowboy - logiczna

Brawurowa wizja przyszłości. XX-wieczny cyberpunk, hakowanie na żywo przy wykorzystaniu nowoczesnego sprzętu z 256 kB RAM-u i modemem 56,6 kb, a w roli głównej trzy nieustraszone przyjaciółki pracujące dla tego, kto zapłaci najwięcej.

Oto kolejne fantastyczne rękodzieło Blendo Games i kolejny przykład na to, że nic w przyrodzie nie ginie, bo czasem, gdy setki ludzi tracą pracę, branża zyskuje. Brendon Chung pożegnał się z Pandemic Studios w 2009 roku, kiedy to EA postanowiło zamknąć studio na cztery spusty i rozsypać jego załogę na wietrze.

Reklama

Rok później założył autorskie studio, którego produkcji nie sposób pomylić z dziełami kogokolwiek innego. Jego styl – „filmowy” montaż i ujęcia, ascetyczna oprawa audiowizualna oraz ujmujące postacie o sześciennych głowach – ugruntowany został przez Gravity Bone i Thirty Flights of Loving.

Oba tytuły były de facto bardziej interaktywnymi opowieściami niż grami, inteligentnie bawiącymi się przy okazji grową konwencją. Quadrilateral Cowboy to już gra pełnoprawna – z zadaniami, systemami i samouczkami, niekoniecznie w tej kolejności.

Elwrowłamywacz

Tematycznie QC traktuje o napadach, przy czym – jak przystało na fabuły Blendo Games – są one płynnie wkomponowane w szerzej ukazaną codzienność głównych bohaterek, które nocami opuszczają ciepłe pielesze i swych śpiących facetów, by wspólnie przeprowadzać wirtualne skoki za prawdziwe pieniądze.

Za zarobioną kasę kupują – fabularnie, gracz nie ma tu nic do powiedzenia – kolejne zabawki, dzięki którym misje robią się ciekawsze i bardziej skomplikowane. Akcję obserwujemy oczami Poncho. To ksywka jednej z trójki wspomnianych hakerek włamywaczek.

Głównym narzędziem, którym się posługujemy, jest deck. To minikomputerek, który pozwala na zdalne operowanie przeróżnymi obiektami w grze. Aby go użyć, wybieramy go z podręcznego menu, kładziemy na półce oraz podłodze i... wpisujemy komendy. Z palca.

Zaczynamy od poleceń w stylu „door9.open(3)”, aby na trzy sekundy otworzyć konkretne okno w suficie i dostać się przez nie do pomieszczenia. Albo „laser2.off(3)”, co nie powinno wymagać tłumaczenia.

Z czasem do zabawy dochodzi robocik Weevil, który jest w stanie dotrzeć w ciasne miejsca – po postawieniu obok decku monitorka i wpisaniu komend „weever; connect nell” możemy obserwować otoczenie z kamery umieszczonej na jego „głowie”, a następnie kazać mu chodzić, obracać się, skakać czy podłączać do portów komunikacyjnych.

Gdy zapomnimy jakichś komend, zawsze możemy wpisać „help” albo wdusić Tab i przejrzeć sobie „drukowaną” instrukcję obsługi komputerka i gadżetów. W następnej kolejności dostajemy zdalnie sterowaną wieżyczkę. Potem katapulty.

Potem okazuje się, że ciąg komend można podpiąć pod „mrugnięcie”, czyli kilkakrotne naciśnięcie klawisza Q (gdzie liczba „mrugnięć” określa, który z zaprogramowanych zestawów komend wykonać). A jeszcze potem okazuje się, że dziewczyny...

No, dobra, palce mnie świerzbią, by pozdradzać jak najwięcej, ale w zaskoczeniach – zarówno gameplayowych, jak i cutscenkowych z udziałem „kwadratowych” bohaterek – kryje się główny czar produkcji.

Spokojna sześcienna głowa

Warto dodać przy tym wszystkim, że twórcy (bo jest ich w końcu więcej niż sam Brendon, ale nie na tyle wielu, by produkcja nie zajęła im ostatnich czterech lat) są świadomi, że obsługa ich gry może przerastać tych, którzy całe swe gamingowe życie przeżyli z padem w dłoni.

QC jest bardzo pobłażliwe w kwestii poziomu trudności i każe rozpoczynać od nowa zwykle dopiero wtedy, gdy uruchomią się ostateczne systemy zabezpieczeń budynku (zwykle w postaci działka entuzjastycznie wyskakującego z sufitu) i nas po prostu zastrzelą. Wszelkie upadki i mniejsze niepowodzenia co najwyżej dodają czas do ostatecznego wyniku, który następnie publikowany jest na światowej liście.

Jeżeli zatem boisz się, że nie przejdziesz tytułu, „bo kodowanie”, uspokajam – w wydaniu Quadrilateral Cowboya to jest czysta przyjemność. Ani się obejrzysz, a będziesz się rozglądać za modami i poziomami innych graczy.

CDA

Strzela komendami jak z rewolweru: enki

Zobacz również

  • Mój 11-letni wnuk nie lubi czytać. Jeśli synowa nie przeczyta mu lektury, sam po nią nie sięgnie, nawet gdyby miał dostać w szkole jedynkę. Od września przez kilka godzin dziennie opiekuję się jego... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.