Reklama
  • Środa, 19 października 2016 (13:05)

    The Turing Test - logiczna

Człowiek to zwierzę narcystyczne i przerażone perspektywą tego, że maszyna miałaby zająć jego nadrzędne miejsce w królestwie istot rozumnych. Jednocześnie wie, jak skomplikowanym jest bytem, i nieustannie próbuje wykreować coś na swoje podobieństwo. Eksperymentuje z klonowaniem, pracuje nad stworzeniem sztucznego mózgu... innymi słowy kopie pod sobą dołek.

Tytułowy test, zaproponowany w 1950 przez Alana Turinga, ma pokazać, jak zaawansowane są badania nad sztuczną inteligencją. Polega na tym, że sędzia (człowiek) rozmawia z kimś, nie wiedząc, czy po drugiej stronie znajduje się człowiek, czy maszyna – jeśli nie będzie w stanie tego stwierdzić wiarygodnie po paru minutach, AI przechodzi test.  

Reklama

Jednym z najpoważniejszych argumentów przeciw skuteczności testu w określaniu tego, czy maszyna myśli, był tzw. chiński pokój. Wyobraź sobie pomieszczenie, w którym Chińczyk jest przekonany, że osoba, z którą wymienia komunikaty, również zna język chiński.

W rzeczywistości druga strona trzyma w ręku opasłe tomiszcze algorytmów, które mówią jej, jakie znaczki wklepać w danej sytuacji, ale sama nie zna ani jednego słowa z tych, które generuje. Czyli to, że maszyna umie symulować naturalną konwersację, nie oznacza, że umie posługiwać się językiem.

Kostki zostały rzucone

Tymi i innymi kwestiami, podejmowanymi zresztą tysiące razy w literaturze, kinematografii i grach, bawi się Bulkhead Inter­active – studio, które obiecało, że jak tylko skończy The Turing Test, poświęci wszystkie moce przerobowe na stworzenie staro­szkolnej strzelanki Battalion 1944.

I choć problemy świadomości i inteligencji maszyn, a więc i miejsca człowieka, to świetny temat na RPG-a czy przygodówkę, developerzy postanowili poruszyć je w pierwszoosobowej grze logicznej osadzonej na stacji kosmicznej na księżycu Jowisza.

I nawet jeśli ich dziełko momentami ociera się o fabularną i mechaniczną sztampę, temat zrealizowali bardzo dobrze, tworząc produkcję nie tylko wciągającą, ale i dynamiczną – mimo że nie ma tu przeskakiwania z portalu do portalu, a sekwencje bazujące na zręczności można policzyć na palcach.

Skojarzenie z kultową już serią Valve nie jest przypadkowe i nietrudno myśleć o Teście Turinga (będącym jednocześnie Testem Turing, bo też bohaterką jest Ava Turing) jako o bieda-Portalu.

Wprawdzie fabuła nie jest tak świeża i angażująca, a pistolet bohaterki służy do „zasysania” na odleg­łość i przenoszenia kulek energii zamiast do tworzenia teleportów, ale i tu przenosi ona kostki z miejsca na miejsce, by dostać się do drzwi wyjściowych, oraz doświadcza nieco przewidywalnego, ale naprawdę niezłego zwrotu akcji. (Podejrzewałam go wcześniej, ale tylko dlatego, że zawsze doszukuję się w scenariuszach teorii spiskowych).

Randka z AI

Gra oferuje łącznie kilkadziesiąt fabularnych i opcjonalnych zagadek, przy których bawiłam się znacznie lepiej niż przy tych z Obduction, głównie dlatego, że czułam, że każde pomieszczenie czegoś mnie uczy. Zaczniesz od łatwych łamigłówek testujących kreatywność, jak konieczność „zassania” energii przez okno.

W późniejszej fazie gry zorientujesz się, że nie tylko nauczyła cię zwracać uwagę na pozycjonowanie i rodzaj kulek (niebieskie to zasilanie stałe, fioletowe i czerwone przerywane, a pomarańczowe tymczasowe), ale też korzystać z olbrzymich magnesów, różnego rodzaju platform czy znajdujących się w pomieszczeniach urządzeń.

Z czasem otrzymasz dostęp do kamer czy pomocniczego drona, a rozgrywka nabierze innego charakteru. Przez większość łamigłówek przepłyniesz – sama na poważnie zacięłam się tylko raz, choć wielokrotnie przeżywałam sekwencje „ale jestem głupia” i następujące po nim „ale jestem genialna!” – ale na pewno znajdą się takie, które sprawią, że zaczniesz drapać się po głowie.

W zależności od tempa, w jakim będziesz rozwiązywać zagadki, zabawy jest w tym na 5-8 godzin. Rzecz to dobra, zwłaszcza jeśli doda się do tego niezłą, melancholijną muzykę i naprawdę profesjonalnie nagrane kwestie dialogowe, bo w niskim głosie „męskiej” sztucznej inteligencji można się zatopić.

CDA

Nie zna ani słowa po chińsku: 9kier

Zobacz również

  • Wieprz jest dziki, wieprz jest zły, wieprz ma dla was drugiego Shadow Warriora. Flying Wild Hog jest z nami już od siedmiu lat, a wciąż niewiele o nim wiadomo. Na tle innych developerów... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.