Reklama
  • Środa, 19 października 2016 (13:05)

    Watch Dogs 2 - akcja

Gdybym miał wybrać miasto w USA, w którym mógłbym zamieszkać, wahałbym się między San Francisco a Nowym Jorkiem. Po rozważeniu wszystkich za i przeciw zdecydowałbym się wybrać na zachodnie wybrzeże. Pacyfik jest cieplejszy niż Atlantyk, a SF jest naprawdę piękne.

Reklama

Miasto z najsłynniejszym mostem na świecie jest też terenem, którym „rządzić” będzie Marcus Holloway, główny bohater drugich Watch Dogów. Aiden Pearce niniejszym odchodzi w zapomnienie, a razem z nim Chicago. To nie do końca popularne stwierdzenie, ale trochę mi ich będzie brakować.

Zimne, szare i wietrzne miasto lepiej mi pasowało do wizji orwellowskiego świata, gdzie technologia ctOS kontroluje wszystko, a ci, którzy przejmują nad nią kontrolę, stają się czymś w rodzaju miejskich bogów. Sam Aiden był twardym, doświadczonym przez życie facetem niepierwszej młodości, więc łatwiej mi było się w niego wczuć.

Tylko Angeliny Jolie brak

„Dwójka” to bardzo drastyczna zmiana klimatu. Słoneczne wybrzeże, młody bohater w „swagowym” stroju, w dodatku zadający się z postaciami wyglądającymi jak żywcem wyjęte z kina o hakerach z wczesnych lat 90.

Wiadomo – skoro haker, to musi mieć okulary wyświetlające emotikonki (kto! To!! WYMYŚLIŁ?!!), skórzaną kurtkę nabitą ćwiekami, a dziewczyna hakerka będzie mieć podkolanówki w czachy. Na moje oko to wszystko wygląda na pomysł ludzi, którzy faktycznie gotowi byliby przebrać Steve’a Buscemiego za nastolatka (dla tych, co nigdy nie byli w internecie: bit.ly/1NZl4RF).

O (o wiele za) częstym w grze geście pokazywania środkowego palca nie wspomnę, bo jeszcze się nakręcę i zacznę hejtować, podczas gdy Watch Dogs 2 sprawia wrażenie gry naprawdę godnej uwagi. Obsadzenie w głównej roli młodszego bohatera sprawia, że dużo naturalniejsze jest parkurowe poruszanie się po mieście. Ubisoft zna się na tym jak mało kto, bo każe swoim bohaterom przeskakiwać przeszkody i wspinać się w Assassinach już od prawie 10 lat.

Dlatego obserwowanie, jak zgrabnie, szybko i z gracją Marcus omija przeszkody, to sama przyjemność. WD2 to jednak nie gra o uciekaniu, ale o tym, jak zmienić się w boga przy pomocy smartfona. Tak jak poprzednia część zarysowała wstępnie, co będzie można robić, tak „dwójka” rozwija wszystkie pomysły i dodaje masę kolejnych. Hakowanie komórek ludzi i pozyskiwanie o nich informacji to nic nowego.

Ale już zdalna kradzież im pieniędzy czy możliwość włamywania się do (chyba) każdego samochodu na ulicy (co ciekawe: nie dotyczy to tramwajów – i bardzo dobrze, bo widać po nich, że powstały w czasach, kiedy komputery nie były montowane w komunikacji miejskiej i na pewno nie słyszały jeszcze o internecie) daje bardzo duże pole do popisu.

Zwłaszcza że teraz nie wystarczy przytrzymać jednego przycisku, by uruchomić predefiniowany przez twórców efekt. Po włamaniu się do dowolnego auta mamy cztery opcje: możemy nakazać mu jechać naprzód, do tyłu lub naprzód, ale z kierownicą skręconą w wybraną stronę. To samo się dzieje np. ze światłami – hakując je, wybieramy, czy chcemy sobie zrobić zieloną falę, czy raczej zablokować ruch.

Dobrze mieć haki

To wszystko daje nam do dyspozycji więcej możliwości taktycznych, zwłaszcza że walka w Watch Dogs 2 to znów będzie głównie skradanie się i skuteczne wykorzystywanie otoczenia.

Jasne, można przeskakiwać między osłonami i strzelać do przeciwników z konwencjonalnej broni, ale dużo przyjemniej jest przesuwać auta, za którymi się chowają, czy używać gadżetów mogących ich unieszkodliwić bez konieczności pociągania za spust.

Bohater nosi w plecaku przez cały czas dwóch małych przyjaciół: drony. Jeden to jeżdżący na dwóch kółkach, potrafiący skakać robocik (mieliśmy podobny w redakcji!) wyposażony w teleskopowe ramię, dzięki któremu niczym R2D2 może się podpiąć do skrzynek i hakować systemy. Drugi to klasyczny quadrocopter, którym da się w miarę swobodnie obejrzeć teren akcji przed zapuszczeniem się dalej – coś takiego jak poprzednio kamery, tyle że tym razem sami możemy kierować.

Do pewnych granic, bo jeśli wlecimy przeciwnikom w pole widzenia, to nie będą się długo zastanawiać, a po prostu naszą maszynkę zestrzelą. Oba urządzonka będzie się dało też ponoć upgrade’ować, ale tego podczas krótkiej rozgrywki nie miałem możliwości sprawdzić.

Pierwsze Watch Dogs świata nie zawojowały, ale na szczęście to nie sprawiło, że Ubi się zniechęciło. Przeciwnie – sequel nie tylko się nie odżegnuje od pierwowzoru, ale po prostu wszystko robi lepiej i bardziej.

Ukończę na pewno, licząc przy okazji, że za na razie niezbyt obiecująco zapowiadającą się fabułą będzie się czaił jakiś dobry i przewrotny zwrot akcji.

CDA

Lubił watchdogi, zanim to stało się modne: MQc

Zobacz również

  • Jak zyskać więcej czasu dla rodziny?

    Jeśli zajmujesz się domem, jednocześnie wychowując dzieci i pracując na cały etat, już teraz możemy przyznać ci medal za optymalne zarządzanie czasem oraz logistyką. Jeśli jednak masz uczucie, że w... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.